0

WSTEP ‘Jose’

Posted by admin on September 14, 2011 in WSTEP

‘Jose’

Nazywam sie Jose de La Muerte Capon i chcialem nadmienic, ze nigdy nie udalo mi sie zorganizowac tak wielkiego przedsiewziecia na tak duza skale. Dlatego tez juz od samego rana zacieralem rece na mysl o tym co ma sie wydazyc.

- Tym razem nie damy rady jak zeszlego piatku – powiedzial Mike Spencer – wsiadajac do swojej lsniacej orurowanej bawarskiej terenowej dorozki.
Pomyslalem – lamus- drapiac naprzemiennie to poslad to ucho.
Dupek wyprowadzil mnie z rownowagi. przycupnalem na pobliskiej lawce i pomyslalem
- Do dupy z taka robota, takim misiem! Chromole!
Ale najpierw rozprawie sie z tym jego waflem SendOutem. Sukin kot nie zwykl myc rak po sraniu to tez mialem go dosc jak izomar ksiazek.

Musze sie spieszyc mam tylko dwie godziny. Sam dostarczy staff na dwunasta. Jak tu kurwa dotrzec do dokow zanim ta suka Leila dogada sie z syndykatem. A jakuza nie toleruje pomylek.

- Taxi! Na Glandale, szybko!
Pierdolony czarnuch nie zna jezyka…
- Smierdzi tu jak w chlewie czy wy bracia nie znacie mydla?
- Manaja marogee- mamrotal.
Mgla w porcie zmienila ulice w metna otchlan. Z oddali widoczne byly jedynie swiatla czerwonej aleji.
- Tu sa dwa futra, spadaj!

- Kurwa to ty Max?
Poznalem jej glos. Pieprzona laleczka.
- A jak ci sie wydaje Sloneczko? Mamy interes do obgadania…
Powoli zaczalem sie kierowac w jej strone. Zbladla. Za nia sterczalo dwoch grubych troglodytow, na zalatwienie ich wystarczylyby 2 sekundy.Przedstawiono mnie i Lysi szybko odjechali.

- Co cie sklonilo, ze przyjechales? – Spytala wzdychajac, w jej oczach szalaly skrajnosci.
- Troche to trwalo ale mam to o co prosilas.
- Rozmawialam z Jefem, troche nie w ten czas lamusie.
- Za mna do hangaru! – krzyknalem
Nie wierzyla wlasnym oczom.
- Znakomicie sie spisales, wszystkie 12 wyglada jak spod igly.A co z nami Jose.
- Cisniemy zanim zrobi sie goraco – zsapany szepnalem wsiadajac do merca jednego z lysych. Silnik pracowal jak zegarek. Teraz szybko do Sama mam nadzieje ze J jeszcze tam nie dotarl, oby Sam jeszcze zyl. Lysemu nie spodobalo by sie co wyprawiam z jego piecseta, cholera facet ma gust jezeli chodzi o auta. Jeszcze dwa zakrety i bedzie prosta, tam nadgonie troszke. Jeszcze troche, prosze poczekaj na mnie Sam, prosze.

- Kurwa, jedziemy pod prad Jose idioto co ty wyprawiasz?!?!
- Przestan mi sie drzec nad uchem kobieto nie widzisz ze pracuje?
- Ale gdzie tak pedzisz pod prad, mamy mnostwo czasu, chcesz nas pozabijac!!!
- Od kiedy to my? Moze ty masz czas ale ja nie odkad wypaplalas o wszystkim Jefrejowi!!!
- O, ciesz sie ze w ogole chce robic z toba jakiekolwiek interesy. A Jeff i ty to nie moja sprawa, zapytal wiec mu powiedzialam. Jest moim najwazniejszym klientem!
- Przestan pierdzielic oboje wiemy, ze mnie wystawilas.
- Ty sie nie drzyj pacanie tylko patrz gdzie jedziesz!!!
- KURWA!!!!!

Zdazylem tylko zauwazyc pedzacego z naprzeciwka MiniVana. Czy udalo mi sie skrecic? Czy wyminalem drania?Czemu jest tak cicho? Czy ja spie? O Boze!!!

- Leila czemu…Lejla co tu sie kurwa stalo?
+ Spokojnie prosze Pana prosze sie nie ruszac zaraz Pana wycuagniemy. Ostroznie, mowie przeciez zeby pan sie nie ruszal, moze miec pan uraz kregoslupa, to pana zona.
- Nie ona…

Lezy teraz z glowa wbita w odlamki frontowej tapicerki, poduszka sie nie otworzyla, zawsze jej mowilem zeby zapinala pasy. A tu ciach, niby Merc solidnosc…a poduszka … ale nie fart. Kurwa…Z sliczniutkiej piecsetki Lysego zostal tylko zadek, maska kompletnie zmiazdzona, za cholere nie da sie tego wyklepac. Jak ja teraz dotre do Sama, czy jest jeszcze czas? Czy zdaze?

- Ktora jest godzina?
+ 11.30 prosze pana, czy to panska zona.
- Nie to byla autostopowiczka, a teraz to martwa lalka. Masz samochod?
+ Skoro pan zyje to moze pan zawola karetke sam dla swojej zony?
- Masz woz pacanie? Gluchy jestes? to srebrne gowno jest twoje? dawaj kluczyki pajacu, migusiem…
+ Ale zaraz, panska zona nie ma zadnej lalki! Pan klamie, ona nie zyje!
- Ja pierdole co za barany zyja w tym miescie. Jezu ale syf w tym wozie.

Wrzucam jedynke i jazda, mam 30 minut inaczej bedzie kolejna ofiara, czas plynie. Szybciej do kurwy szybciej, Sam czekaj jeszcze chwilkem zaraz bede. Jebac swiatla, rekaw, lewo, kurwa psy!!!
Co te szmaty tam robia?
Zgas swiatla idioto, wylacz silnik!!! – kontrolne glosy w glowie.

Wszystko odwrotnie niz planowalem, za co??? kurwa wszystko to takie popierdzielone…
Cos zweszyli? Lejla dala znac tez psom? O co tu chodzi? Co tak weszycie pieski, won do budy…

- Wysiadaj z samochodu konusie! Szukalismy cie dwanascie miesiecy! Koniec szalenstw!
- Posiedzisz za to skurwielu, ale najpierw my z toba pogadamy! – szarpnal przez zeby funkcjonariusz LAPD.
- To jakies nieporozumienie.
- czy pan wie ze za stanie pojazdu dwa metry za znakiem zakaz wjazdu ma pan trzysta kare punktow pare rozumiesz pan to trzy banki na stare.
- pies hiphopowiec, dobre- pomyslalem.
-mam tylko dwista przejdzie panie wladzo?
-po tym jak mu pocisnales po rajtach charls da rade za sto piecdziesiat hehehehehehehehe…
uwazaj na siebie pajacu
- Bede.
Cisne dalej do Sama. Wkurwia mnie ten srebrny japonczak. Mialbym ochote wysiasc i pobiec…Dno.

- Glurpl -
- Sam, sory nie zdazylem, wiem moja wina. Jak zwykle…
- Chlip chlip…Jeff wzial wszystko…caly szatanski towiec…glirp
- Kurwa, byl pierwszy…
- Ktos mu powiedzial…ktos dal dupy…zdarzysz…do dwudziestej…on bedzie…
- Trzymaj sie musze juz leciec…

Do dwudziestej, kurwa tylko gdzie? Kto mogl to wiedziec? To ktos z zewnatrz.Musze szybko ukryc hajs. zakopie pod tym drzewem obok kundla zony.
Deszcz, piekna pogoda na kopanie. Po kostki w szambie tak sie czuje czlowiek kopiacy dolek. Kurwa czy musi tak lac. Z oddali slychac tylko smiechy towarzystwa calkowicie oddanemu magii domowej imprezki. A ja kopie, co za dupek ze mnie, 40 lat a ty jeszcze w piaskownicy. Jeszcze troche, zebym tylko nierozkopal tego cholernego kundla.
- Kurwa!!! Aua !!!
Zebym przez tyle lat nie nauczyl sie poslugiwac lopata.
- Mialo byc po cichu…
Jak smiesznie, a zarazem obrzydliwie wyglada krew zmieszana z lepkim blockiem.

 
0

CZESC PIERWSZA ‘Poranny Smar’

Posted by admin on September 14, 2011 in CZESC PIERWSZA

‘Poranny Smar’

9.30 bUDZIK

- Fak, co tak wczesnie…kurwa dzis bedzie wesoly dzien…wszyscy beda tanczyc.
- I jeszcze pomoc trzeba ziomkowi bo nie domaga.
- No wstawaj Vincet.

- Kurwa, znowu zimna woda, szlag by to.
- O! Slonce, i tak pewnie bedzie wieczorem padac…
- Jezu jak mnie kark napierdala.
Oki gdzie kluczyki, opierdole jakas kuropatwe po drodze.
gdzie jedziemy ziom? najpierw do viktori musze cos zjesc
-nawet tam nie wchodze,pojade po jakis staff za trzydziesci minut bede
zadzwonie do tego Frederico wiesz tego popapranca z blokow.
bloki zadza sie wlasnymi prawami. Ostatnio oprawili carlosa na rogu pietnastej
tak ze wyl sukinsyn cala noc jak gralismy w karty. Nie zaplacil w szaszlykarni chronionej to potworne.

grupa gÛwniarstwa z giwerami wlasnej roboty prubowala zwrocic na siebie uwage.
Olewawszy to skrecam do klatki Frederika
- Kto tam?
- Otwieraj grubasie!
_Co tam slychac bracie, zjesz z nami obiad Concitta obrazila by sie gdybys odmowil, nie odmowisz? Zle spalem, Concitta poczeka, a ty nie pierdol farmazonow tylko pokazuj co tam masz nowego, chyba nie tego pazdziocha co w zeszlym tygodniu ?
- O nie platynowy pakiet zreszta sam zobacz
- No to Concitta gotuj cos na glodomora.
-Opierdolil bym cos na cieplo tylko nie Burito mam po tym gazy.Swirowalem lece po ziomka pewnie zerzarl kaszanke z mlekiem wbarze u brodnego Vacka. wyszedlem z klatki poczulem wzrok tych brodasow

Boze, jaka ladna ta dzielnica. Takie domki sliczne, tyle fajnych bryczek dla zlodzieja…o Ferrari, gnojki z okolicznych domostw maja w czym wybierac. Ciekawe ile lusterek idzie w tygodniu hehe. O i Gordon juz jest, ach te czwartkowe obiady.
- Witaj Gordon, jak leci?
- Jest okej, a co u ciebie?
- Jakos leci, a co dzisiaj?
- Pojecia zero, wbijaj sie dalej, w kuchni jest Victoria.
- Tymczasem Kondomie…
- CO POWIEDZIALES!!!
- Nara Gordonie.
- Obiecales juz tak do mnie nie mowic…
- Won mowie.

Co za zapachy zupelnie jakby…
- Czesc Sam!
- Witaj Victorio, wlasnie ciebie szukam.
- Tyle tu ludzi?
- Wszyscy by kosztowac twojej kuchni
- Przestan lizac mnie po dupie i daj buziaka wariacie.
- Co dzisiaj?
- Niespodzianka, Jose ma urodziny, czterdzieste juz urodziny. Stary pierdziel.
- Hehe, zatem do zobaczenia przy stole.
- Ty zmywasz Sam, dzis twoja kolej padalcu.
- Hehe…

Victoria, mistrzyni patelni. Dziwnie brzmi ten przydomek do kobiety, zwlaszcza do takiej.

- No i jest sam Jose!
- Jestem, a co ma mnie nie byc?
- Najlepszego, no i obys przezyl to co produkuje ta wariatka w kuchni.
- Jezu, ona sie dzis specjalnie stara, to zle wrozy.
- Co zrobic, tradycja obiadow czwartkowych przypadla jej dobitnie do gustu. Szkoda ze talent wzial ktos inny.
- No Carlos ma talent do jedzenia, a raczej wpierdzielania…
- …wpierdzielania sie w bezsensowne klopoty. Facet musi jesc, tak juz jest, a oni sila mu zarcie chcieli odebrac, co za czasy ja nie rozumiem tego zupelnie.
- A propos konia Sam, mam do ciebie pewien interes, zloty interes.
- Juz sie boje…
- Mowiles cos o tym swoim staffie…
- No dzis go odbieram…
- Bedzie mi potrzebne takie cos i to kurwa bardzo
- Kurwa Jose, ty wiesz ilu chetnych na to mam, sam Jeff juz ostrzy sobie zabki…
- Ile razy ci powtarzalem zebys nie robil zadnych interesow z tym pedalem
- Ja nie robie, ale wiem z pewnego zrodelka, ze szuka tego od jakiegos czasu…
- Kurwa musisz uwazac!
- Spox, wrzuc piatke, wszystko pod kontrola.
- Jose moge cie prosic
Kurwa co Viktoria chce
- Ide, juz ide, nie drzyj sie, ty … babo!
- Masz, czy nie masz?
- Czego, co o czym ty mowisz, kompletnie ci odbilo
- SSsmmmmmmmmmmmaaaaaaaaaaaarrrrrrruuuuuuu!!!
- O jasna cholera, zaraz…ja…poczekaj, obiecuje przyniesc.

Jasny Gwint w dupie Papieza, ale ja glupi jestem jak nie wiem…kurwa…niech to szlag.
Kluczyki, kluczyki kurwa kluczykiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii

- Sam tu sa nerwusie!!!
- TNX badz o tej co zykle w dokach…pamietaj nie spoznij sie…
- Obiecuje, obiecuje…dzieki stary…

- Kurwa, jak pech to pech -
- Odpal szmato, odpal…

Jezu, znowu na blokach, kurwa z takiej slicznej dzielnicy…

- e ziomek masz blete

- Spierdalaj gnoju jaki ja dla ciebie ziomek. Blokers nie odszedl pomrukujac cos pod nosem, nie wsiadam do samochodu.

To Santiago lewa reka Woolfa. Woolf i jego pasierbica Esmeralda prowadza na czternastej mala restauracje, ostatnio mieli nalot okazalo sie…Kurwa przesada! – mÛwiac to ochlapuje sobie marynarke (Wypas od armaniego kontra zielony babel). Woolf trzymal w chlodni na tylach swej speluny wypatroszone zwloki szesciu z dwunastu zaginionych okolicznych kloszardÛw. Esmeralda natomiast upichcila z pozostalych ogrom smakolykÛw ktÛre zdazylo wykupic pÛl osiedla. Historia ta zajebiscie mnie urzekla, ludzie sa pojebani wpierdola wszystko, a kto do kurwy teraz bedzie zalegac na chodnikach. Chyba ze nie ja, chociaz na wieczÛr szykuje sie znÛw jatka…

+ co ty kurwa cwelu pod cela meczony na nasz rewir po smar latasz a nam blety nie pozyczysz!
- Zycze wam blerwy,chuje.Po czym feralnie dosta≥em z dyni w daszek od czapki tak øe siÍ pogiol.nagle dostalem kÛrwicy,wyjalem swa maskotke kaliber9mm.
- Jeszcze jednen bohater…
+ Zajebie cie dziadu!
Nakurwia automatem po mej wloskiej furce.
Spierdalam! Jakies schody przeciw pozarowe, smietniki, kurwa dachy jakies a te nawachane bestie wciaz nie daja za wygrana.
kurwa, w Smietniku, w samych skarpetach ,obolaly jakby mnie do zsypu zrzucili – i co teraz?

- Victoria, victoria…do jasnej cholery!!!
- Co?
- Gdzie jest Sam?
- Poszedl po smar!
- Przestan sie drzec z tej kuchni!!! Chodz tu!!!
- Godzin ile poszedl?, cos jest nie tak…
- Gdzie jest moj Czarnuch Sam?!
- Jedziemy po niego!!!
Pewnie siedzi u Frederica.

O i mamy piekne bloki, kurwa gdzie ten pacan przesiaduje, podoba mu sie czy co? Moze to jakis zboczeniec?
- O! Kurwa, Sam nie wierze!
- W co nie wierzysz?
- To Sam!!! W gaciach tam. O kurwa!!! nie wierze!!!
- Co on zaczepia auta w boxerkach? Taaaaaaa
- Kurwa Sam chodz tu!!! odjebalo Ci? Wsiadaj do auta, Jezu !!! Wysiadaj, jak ty wygladasz, jak ty smierdzisz?
- Jezu to mam wsiadac czy nie?
- No wsiadaj. Jezu, ale ty smierdzisz. Gdzie ty sie stolujesz? Mowilem ci zebys nie jadl na blokach! Debil!!!
- Musimy Cie umyc bo staff czeka…
- Nawet sie pytajcie na ile poplynolem, kurwa! Opluty armani, rolex, gold…ja pierdole, ale dzieciaki sie oblowily, jak w jebane swieta..
-chetnie bysmy ci pomogli,nie zapominaj co mielismy w planach
- Ale dales dupy!
- Zamknij sie raszplo!
Pieprzona pichci-master!
- To nie produktywne co mowisz kuchto!
- W dupie cie mam s.m.r.o.d.z.i.e! Jedz tam, patrz na droge Vinnie najarana swinio!

- No juz, won z fury! Idz cos ze soba zrobic, bo ja az nie wiem co ci poradzic. Ja dzwonie do Jose ty lec, no lec kurwa stary!

- Jose odbierz ten cholerny telefon…
%to ja … zostaw numer po bip%
- No to poczekasz na Sama stary, tym razem ty poczekasz.

- Sam! Co ty tam robisz? Nagle taki czyscioch? hehehe
- Ide…Nie drzyj tej oblesnej drozdzowy…
- Zbieramy sie, trzeba odebrac nasze cacka
- No tak, po to zeby Jose to jeszcze zniszczyl, to wariat czasami sie go boje…
- Nie czas na opierdzielanie dupy, bierz kurtke i lecimy.

Eh szybka i prosta robota, a ile uciechy bedzie po…
Wciaz smierdze, przeciez jestem czysty jak lza…
- Nie trzaskaj drzwiami Sam do cholery! Jezu ty wciaz smierdzisz!
- Wiem, jedz juz.

-OKi Sam, tu sie umowilem. Zaczekaj w samochodzie, ja odbiore co nasze, a ty tu poczekasz. Przyjde to skoczymy z klamotami dla Jose.
- Spiesz sie, setki razy to omawiales…Idz juz bo sie spoznisz jeszcze pacanie.

O i idzie jak lazega…W sumie smieszny z niego skurwysyn, nie ma co. Ciekawe co w radiu piszczy…

%Jak donosza najswierzsze wiesci………%
- Walcie sie…Konkrety prosze, konkrety…

%Niejaki Sfen Woolf ma zamiar wykupic siec restauracji Don Giovanni i przemianowac ja na dans bude ‘Blau Te Re Za’%
- O, pieknie, kolejny idiotyczny pomys Herr Woolfa. No ten dran mnie przesladuje. Dzicz…

- Jestem Sam, teraz ty idziesz do tej ciezarowki i czekasz az przyjedzie Jose…
- …Bla bla bla, a ty jedziesz porozmawiac z Maxem. Znam to na pamiec… Nara lece…
- Oki, trzym sie!

Czekac na Jose, do dopiero numer. O kurwa, sliczne te cacuszka. Matko jedyna przeciez to zabija wygladem, porazajace i przerazajace…sam nie wiem co jest wlasciwsze.

O, jebany jedzie, Jezu czym on jedzie piecsetka? Zwariowal lobuz jeden?
- Wylacz reflektory idioto!
<> Juz wylaczam swiatelka…
- Co?!

Kurwa, oberwalem. Dziwne nie boli, o znowu, nie moge stac…nic nie czuje tylko slysze cichy krzyk…dziwne do prawdy…czy ja leze?

<> Dla kogo to brudasie?
- Nie dla kogo lecz na kogo pierdolona szumowino…glurplu
<> O wesolka mamy, sluchaj pacanie, nie interesuje mnie na kogo, tylko dla kogo, czy ja nie powinienem byc pierwszy?
- Pierwszy to do rezania przez Starego Wuja Toma…hehe…blusk
<> Niewazne, teraz jest moje, a ktos kto to zgubil bedzie szukal, a wtedy znajdzie mnie. Predzej czy pozniej znajdzie. Nieprawdaz Lysy?
Prawda szefie, swieta racja panie szefie.
<> Milcz idioto, co ty moja suka jestes?
- Jefrej ty nawet nie wiesz co sie stanie jak…ty nawet nie wiesz co cie czeka debilu…glurpl, ty tego nie zrozumiesz pacanie, zwyczajnie nie dotrze, ale on…glupisk…on dotrze do ciebie, szybciutko…
<> Lysy do ciezarowki, ja jade tylem, rusz dupe!
Tak jest
<> A Ciebie tu tak zostawie. Ptaszyskom cie zostawie. Hahahahaha

Teraz to juz po ptakach, tylko co bedzie z Jose, czy zdazy?
Czy jest sens? Czy zyje? Czy ja jeszcze zyje? Gdzie jest moj telefon…kurwa…ale boli…

- Vins? Wszystko zgodnie z planem, oberwalem troche mocniej, ale dam rade…
- Jefrej wzial wszystko?
- Tak…kurwa…
- Dasz rade jeszcze troche?
- Musze…nara
- Nara…

Jezu! Jose spiesz sie bo szlag mnie trafi.

Budzik

9.30

- Vinc nie uwierzysz co mi sie snilo!!!

 
0

CZESC DRUGA ‘Santiago – lewa reka Woolfa’

Posted by admin on September 14, 2011 in CZESC DRUGA

‘Santiago – lewa reka Woolfa’

zapraszamy do czytania